Gorący temat rewitalizacji Starego Rynku w Poznaniu


Doczekaliśmy się zaprezentowania koncepcji rewitalizacji Starego Rynku. Oprócz urządzenia tej przestrzeni na nowo pod względem estetycznym i technicznym, zaprezentowano także koncepcję Pasażu Kultury jako miejsca okazjonalnych działań kulturalnych na ulicy J. B. di Quadro.

Ogólne wrażenie jest chyba takie, że koncepcja rewitalizacji opracowana przez Demiurg na zlecenie Miasta idzie w dobrą stronę. Co jednak nie znaczy, że nie można mieć do niej uwag i że wszystkie zaproponowane elementy rewitalizacji są całkowicie jasne dla szerokiej publiczności.

I nikogo chyba nie zaskoczyło, że największe kontrowersje budzi nowe urządzenie nawierzchni Starego Rynku… Już na sesji Komisji Rewitalizacji Rady Miasta, to właśnie był temat wiodący pytań i niepokojów. „Bomba” wybuchła, gdy następnego dnia koncepcja pojawiła się w Internecie.

Oczekiwania społeczne wobec nawierzchni Starego Rynku

O samej rewitalizacji Starego Rynku dyskutuje się w Poznaniu od kilku lat, zwykle temat posadzki tego placu jest jednym z bardziej istotnych. Co zarzucamy obecnej nawierzchni?

  • jako składająca się z wypukłych kostek brukowych dużego rozmiaru jest powierzchnią bardzo nierówną; odczuwa się to już przy szybkich krokach osoby w pełni sprawnej ruchowo, co tu mówić o kłopotach osób używających wózków inwalidzkich lub balkoników podpórkowych,
  • z tego samego powodu nie pomaga nawet blokowanie obrotu kół w wózkach dziecięcych, przejazd wózkiem przez płytę Starego Rynku jest udręką
  • nierówność powierzchni w porównaniu z bardzo głębokimi szczelinami (fugami) między kostkami jest katorgą dla damskiego obuwia
  • i w końcu przejazd rowerem, który na tej nierównej, często po opadach śliskiej nawierzchni jest niebezpieczny dla języka, mechanizmów i dla utrzymania się na rowerze.

Toteż dyskusja o rewitalizacji zawsze przebiega wokół postulatów zlikwidowania tych niedogodności nawierzchni przez zastosowanie nowej, wykonanej ze współczesnej „starobrukowej” kostki betonowej (przykład: ul. Wrocławska), z kostki kamiennej o szlifowanym licu (bieżący przykład: ul. Woźna) lub z gładkich płyt chodnikowych.

Nawierzchnia Starego Rynku po rewitalizacji – koncepcja

Trzeba przyznać, że taka właśnie „ugładzona” nawierzchnia już nie byłaby krytykowana za wyżej podane wady. Toteż wielu uczestników dyskusji po poniedziałkowej prezentacji koncepcji przedstawione tam założenia mocno rozczarowują.

Firma Demiurg w uzgodnieniu ze służbami miasta z Miejskim Konserwatorem Zabytków na czele przedstawiła następujące założenia dla nowej nawierzchni:

  • materiał brukowy nie będzie wymieniony na jakikolwiek inny ani nie będzie szlifowany;
  • dla uzyskania maksymalnie możliwego (i dopuszczalnego na ponad 750-letniej Starówce) wygładzenia powierzchni zastosowane będą działania mające wyeliminować te wady obecnej nawierzchni, które nie wynikają z samego faktu użycia bruku oraz jego obłej, wypukłej powierzchni; te dodatkowe przeszkody w uzyskaniu obecnie wymaganej równości i komfortu to: różne rozmiary kostek brukowych w wielu miejscach, nierówne ich ułożenie (efekt licznych działań przez dziesięciolecia) oraz niemal całkowite wypłukanie materiału z fug, co daje głębokie i szerokie jamy między kostkami, tak krytykowane przez osoby z obuwiem na wąskich obcasach – zatem:
  • kostka brukowa zostanie starannie przebrana, elementy o rozmiarach zbyt odbiegających od średniej będą odrzucone, 
  • powstający przez to niedobór liczby kostek będzie uzupełniony analogicznymi kostkami z magazynów ZDM, które są obficie zaopatrzone w ten materiał, 
  • kostki będą starannie ułożone na zupełnie nowej podbudowie;
  • dla uniknięcia tych głębokich fug wszystkie szczeliny między kostkami po ułożeniu bruku będą wypełnione nowoczesnym m i trwałym (niewypłukiwanym) materiałem epoksydowym na głębokość kilku cm.

Po tych działaniach nawierzchnia na Starym Rynku ma być „taka jak trzeba”: znacznie bardziej równa niż obecna, bez głębokich szczelin, a jednocześnie mająca wiele zalet natury architektonicznej: będzie odpowiadała historycznemu charakterowi miejsca i sama będzie materiałem historycznym (Miejski Konserwator Zabytków uznaje za zaletę historyczną „patynę”, jaką ma mieć oryginalna kostka, a której to patyny żadna nowa lub szlifowana nawierzchnia mieć nie może).

Tylko że te właśnie efekty nie zyskują uznania szerokiej publiczności.

Krytyka kostki historycznej

Wyraźnie widzimy, że dążenie do nawierzchni nieomal równej jak stół, przyjaznej pieszym tak jak gładki chodnik, a rowerzystom jak dobrze zbudowana droga rowerowa, no i najważniejsze: bez szerokich fug, które zawsze będą wrogiem „szpilek” – to dążenie jest bardzo silne u wielu dyskutantów.

Wynika z tego, że nie ufają oni:

  • zapowiadanemu efektowi wyrównania powierzchni posadzki Rynku, gdyż w opinii przeciwników przedstawionego rozwiązania żadne przebieranie materiału brukarskiego nie może dać pożądanego efektu; tu najczęściej padającym porównaniem, jeżeli nie idealnym, to wystarczającym, jest nawierzchnia Rynku wrocławskiego. W tym kontekście przywoływany jest tez zaskakująco dobry efekt nowej nawierzchni ul. Woźnej; tak ułożone kostki o szlifowanym licu podobają się i silnie sugeruje się powtórzenie tego sposobu na Starym Rynku;
  • zapowiadanemu efektowi nowych fug epoksydowych, bo wypełnienie wypełnieniem, a fuga fugą – skoro średnia szerokość fugi ma wynosić 18 mm, to szpilki buta może nie wpadną do szczeliny, ale na pewno będą o kostki haczyły.

Zatem opinia publiczna przez dłuższy czas nie ustąpi, naciski na zastosowanie „kostki szlifowanej” są zrozumiałe i łatwo nie wygasną. Podobnie jak naciski na zmniejszenie uciążliwości fug. Te jednak można by zaspokoić jedynie w jeden sposób: ułożyć płyty zamiast bruku lub bruk betonowy podobny jak na ul. Wrocławskiej.

Kostka historyczna ma też dodatkowe dwie wady, które dość paradoksalnie świadczą jednak na korzyść przedstawionej koncepcji pozostawienia materiału obecnego. A raczej powodują, że pozostawienie tego materiału jest czymś w rodzaju „mniejszego zła” (wobec nieprzekonanych) a „oczywistością” dla zwolenników przyjętych w koncepcji zasad.

Pierwsza cecha kostki starorynkowej:

raczej nie da się jej szlifować!

Technicznie operacja jest możliwa, jest jednak nieomal pewne, że ten dobrej jakości materiał jest tak twardy (szczegóły opisu cech zostawiam fachowcom-kamieniarzom), iż szlifowanie zakończy się rozpadem znacznej liczby kostek. Zatem istnieje ryzyko, że zakładany efekt jest zupełnie niemożliwy do uzyskania z powodu cech materiału. Dodam, że kostka z Woźnej takiej wady nie ma i poddaje się szlifowaniu. Ta opinia pochodzi z ust Pani Konserwator i nie jestem w stanie jej podważyć. Wygląda to na fakt techniczny.

Druga cecha operacji szlifowania: na Woźnej było to możliwe ekonomicznie, na Starym Rynku raczej nie. Pamiętajmy, że Rynek jako prawie kwadrat o boku 200 m ma powierzchnię 4 hektarów. Odejmijmy nawet powierzchnię budynków i studzienek, nadal nakład pracy jest niesamowity. A tym większy, że wobec pewności utraty znacznej ilości materiału (jak w poprzednim akapicie) ten nakład zwiększa się mocno i do tego w sposób niedajacy się oszacować.

A zatem – ze szlifowaniem kostki historycznej raczej należy się pożegnać i nie ma rozwiązania, które mogłoby temu zapobiec.

Niestety.

Argumenty za i przeciw

Postanowiłem zaproponować, zebrać argumenty za i przeciw, starając się ważyć opinię służby konserwatorskiej i opinii publicznej.

W rozważaniach pominę inne elementy koncepcji firmy Demiurg, niezwiązane z nawierzchnią płyty Starego Rynku.

Czy na Starym Rynku musi być nawierzchnia o charakterze historycznym?

No właśnie. Pytanie tak oczywiste, jak definicja korby, a wcale nie jest łatwo na nie odpowiedzieć.

Stary Rynek to początek Poznania lokacyjnego, co nastąpiło, przypomnijmy, w roku 1253. Nawet na warunki europejskie jest to wiek szacowny. Choć mam sentyment do naszego Miasta i mogę być posądzany o przesadę, to jednak zachowuję obiektywizm: tak, są w Europie miasta starsze, zamożniejsze i o bogatszej historii. Poznań nie jest przedmiotem troski UNESCO. Ale przecież odwiedzają go liczni turyści, podoba im się, według PLOT ich liczba rośnie, a jeżeli nie jest jeszcze satysfakcjonująca, to chyba nie jest to „wina” zbyt mało atrakcyjnej historii tego miejsca.

Czy zatem do tego miejsca pasuje nawierzchnia, która żaden sposób nie ma wyczuwalnego charakteru historycznego?

Podobne dylematy nie są nowe. Sięgnijmy do monografii napisanej przez najbardziej kompetentną osobę czasów powojennej odbudowy Starówki: cytaty pochodzą z książki ówczesnego Konserwatora Zabytków Henryka Kondzieli (Stare Miasto w Poznaniu, Wydawnictwo Poznańskie 1971). Opis dotyczy opracowania koncepcji nawierzchni Starego Rynku w latach czterdziestych ub. wieku.

Stara posadzka rynku […] była niejednolita, częściowo asfaltowa, częściowo brukowana z kostki granitowej rzędowej […]. Posadzka tego reprezentacyjnego wnętrza urbanistycznego zespołu staromiejskiego wymagała zatem uporządkowania i ujednolicenia po odbudowie architektonicznej oprawy rynku.

Wychodząc z założenia, że architektura Starego Rynku w zdecydowanej większości odpowiada swoim charakterem formom historycznym, postanowiono i przy opracowywaniu projektu nowej posadzki nawiązać do tradycji nawierzchni rynków w Polsce. Rynki w Polsce, podobnie jak i poznański Stary Rynek, zawsze pełniły rolę utylitarną miejsc, na których odbywały się targi i dlatego zapewne posadzki ich stanowiły tylko użytkowy element w formie bruku (przysłowiowych „kocich łbów”). Nie mamy bowiem przykładu, aby rynki miały jakąś wytworną, specjalnie komponowaną posadzkę. […] Trudno też było przywracać rynkowi nawierzchnię w postaci zwykłego bruku, tzw. „kocich łbów”, mając na względzie jego obecną użytkową funkcję. Dlatego też, chcąc nawiązać do dawnej formy bruku, postanowiono wykorzystać kostkę granitową rzędową o dużym wymiarze, układaną w mieście w końcu XIX w., która daje wrażenie bruku, a stanowi nawierzchnię stosunkowo płaską, dogodną dla pojazdów i pieszych. Nawierzchnia ta jest równocześnie rozwibrowaną żywą płaszczyzną w porównaniu z asfaltem czy dużymi płytami stanowiącymi zawsze martwą płaszczyznę.

I tak się stało. Nie tylko przecież w Poznaniu, także w wielu innych miastach Polski i Europy.

Czy zatem ówczesne poglądy na konieczność zachowania historycznego wyglądu nawierzchni, które już były kompromisem (bo powinny być „kocie łby”, czyli kamień polny), straciły na aktualności?

Jaka gładka musi być nawierzchnia?

Współczesność przyniosła jeszcze nowe argumenty do rozważań: wzrastający (na szczęście) ruch rowerowy. Tak jest, konieczne jest zwiększenie udziału rowerów w podróżach po mieście kosztem zmniejszenia liczby jazd samochodem, i do tego jak najusilniej Miasto powinno zachęcać Mieszkańców.

Głosy rowerzystów mówią: i my nie wierzymy w wystarczająco równą nawierzchnię kostki, która będzie jedynie przebrana, skalibrowana i ułożona na nowo, a nie szlifowana.

A więc jak powinna być powierzchnia dla rowerzystów (a przy okazji dla wózków dziecięcych, inwalidzkich i balkoników)?

Czy, skoro mamy XXI wiek (jak argumentuje wielu dyskutantów), mamy tu położyć gładką nawierzchnię z kostki betonowej udającej starą? A może z płyt? A może (to chyba przesada…) asfalt?

Czy rzeczywiście na Wrocławskiej to ładnie wygląda (nawet gdyby było równiej ułożone niż tam się udało)?

A może jest tak: na Wrocławskiej jako bocznej pasuje, a na Starym Rynku nie? To dlaczego nie powtórzyliśmy tego na Woźnej, lecz mozolnie szlifowano tamtejszą kostkę?

Często padają tez zarzuty, że zbyt mała liczba osób odwiedzających Stary Rynek (na co skarżą się restauratorzy) to wynik obecnej, nieprzyjaznej nawierzchni, której „niehumanitarne” cechy opisałem na początku artykułu.

Czy wygładzenie nawierzchni przyciągnie więcej osób?

I co z tymi rowerzystami? Tu pojawia się ważne pytanie: czy rowerzyści to osoby „odwiedzające” Stary Rynek (i klienci lokali gastronomiczno-rozrywkowych), czy raczej przejezdni?

Ale czy tworzenie takiej nawierzchni, która z płyty Starego Rynku uczyniłaby drogę szybkiego ruchu dla rowerzystów nie jest tym samym błędem, jakim było przez dziesięciolecia dążenie władz Miasta do przepuszczenia jak największego ruchu samochodów przez Centrum?

Poczytaj tutaj: Władysław Czarnecki – poznański urbanista, wizjoner o 70 lat!

Skutki tego mamy do dziś i nie potrafimy zwalczyć. Wygładzenie nawierzchni dla rowerzystów stanowi zaproszenie, by spontanicznie powstała tu „rynkostrada”, a o taki efekt to już z pewnością nie chodzi.

Jednak czy rowerzyści nie mają prawa do wymagania wyższego standardu jazdy po 200-metrowym kwadracie Rynku, niż obecnie?

A może celowe jest utworzenie pewnych ciągów rowerowych np. z płyt, z jakich mają być zbudowane chodniki zewnętrznego obrzeża Rynku – lub wykonane w jakikolwiek inny sposób, byle nie z tej kostki o dużych rozmiarach? Wierzymy, ze Miejski Konserwator Zabytków może takie rozwiązanie rozpatrywać i nie jest ono pozbawione sensu.

Tylko czy wówczas rowerzyści będą korzystać z tych dróg? Część ich istnienia w ogóle nie zauważy…

Efekt może być taki: pieniądze na ułożenie dróg rowerowych pośród kostki zostaną wydane, rowerzyści w większości będą jeździli jednak najkrótszą drogą, skończą się tylko narzekania na złe rozwiązanie nawierzchni, no bo skoro są te ścieżki z gładkiego materiału…

Czy nie poruszamy się w mitach?

Jest takie niebezpieczeństwo – nie wszystko jest w tych dyskusjach jednoznaczne.

Czy we Wrocławiu jest lepiej?

Słynny przykład Wrocławia polega na tym, że po wielkiej powodzi końca XX w na Rynku przeprowadzono wymianę bruku. Jednak… podobno to nieprawda!  Pytana o to pani Konserwator odpowiedziała, że właśnie we Wrocławiu wykonano tę samą operację przebrania i ujednolicenia istniejącego bruku oraz ułożenia go na nowej solidnej podbudowie. Wizyta studialna we Wrocławiu przekonała Urząd, że taka operacja jest możliwa i daje sensowny efekt.

W odczuciu publiczności jednak efekt wrocławski jest lepszy. Ale porównanie to nie wynika ze stanu faktycznego, bo nasza kostka jeszcze tak obrobiona i na nowo ułożona nie jest! Zatem porównanie może się odbywać w wyobraźni, a to jest pole do zadziałania uprzedzeń.

Czy obecna kostka ze Starego Rynku jest naprawdę „historyczna”?

Znów pytanie pozornie łatwe do zamknięcia.

Z pewnością kostka ta jest o tyle historyczna, że od dawna nigdzie niestosowana jako podstawowy materiał nawierzchni – właśnie poza Starówką. Od dawna w epoce przedasfaltowej stosowano zupełnie inną kostkę kamienną. Jej relikty są jeszcze widoczne w niektórych miejscach, inne spoczywają pod dywanikiem asfaltowym. Jest to więc z pewnością kostka „historyczna w charakterze”.

Jak pisze pan Kondziela w przytoczonym fragmencie monografii, przedwojenna nawierzchnia Rynku była niejednolita, zatem obecna kostka nie jest kostką przedwojenną. Jak czytamy dalej:

chcąc nawiązać do dawnej formy bruku, postanowiono wykorzystać kostkę granitową rzędową o dużym wymiarze, układaną w mieście w końcu XIX w.”.

Zdaje się, że obecna kostka pochodzi z tej samej dostawy właśnie z końca XIX., przy czym część tej dostawy była prawdopodobnie ułożona na Starym Rynku, a część pochodzi z innego miejsca w Poznaniu.

Czy zatem kostka obecnie używana na Starym Rynku jest wystarczająco „historyczna”?

Wobec ponadsiedemsetletniej historii tego miejsca słowo „historyczna” kojarzy się raczej z dłuższym wiekiem niż nieco ponad sto lat. Mogła ona wprawdzie „obrosnąć patyną czasu”, jak wspomniała pani Konserwator, ale czy to jest aż tak cenna patyna? Nie rozważam tego zagadnienia tylko teoretycznie – pytanie ma dalsze poważne konsekwencje:

czy nie lepiej zrezygnować z wykorzystywania obecnej kostki, która chyba nigdy już nie będzie odbierana pozytywnie, i zastąpić ją zupełnie inną, także kamienną, lecz dającą jeszcze bardziej równą powierzchnię niż ta obiecana przez koncepcję rewitalizacji?

Dałoby to także możliwość pojawienia się fug o wyraźnie mniejszej szerokości niż 18 mm. Obecnie proponowana szerokość jest postrzegana jako zbyt duża nie tylko przez „panie w szpilkach”, lecz także przez osoby niepełnosprawne, co zostało zaakcentowane na sesji Komisji Rewitalizacji.

Kwestią do dyskusji jest też, czy taka inna kostka miałaby być szlifowana czy nie. Moim zdaniem – niekoniecznie.

Czy proponowana technika nie zawiedzie?

Stawiając to pytanie tym razem nie mam na myśli wygody i łamania obcasów ani zagadnienia historyczności materiału. Jednak przez dziesięciolecia, jakie upłynęły od powojennej odbudowy Starówki, w posadzkę Rynku ingerowano niezliczoną liczbę razy. Potwierdziły to prace nad koncepcją firmy Demiurg: ustalono obszary o bardzo różnorodnej kolorystyce obecnej kostki, ustalono, że w wyniku prac powstały nierówności, dołożono nowego materiału nie zawsze odpowiedniej jakości czy wymiarów. Także H. Kondziela podsumowuje sytuację nawierzchni przedwojennej w taki sposób, iż widzimy ingerencję w nawierzchnię jako coś nie do uniknięcia w każdych czasach.

Czy zatem podczas niedających się obecnie przewidzieć, lecz pewnych i licznych przyszłych ingerencji w nawierzchnię – za każdym razem będziemy w stanie wyegzekwować dokładne odtworzenie techniki układania i spoinowania kostki?

Proszę wybaczyć mój sceptycyzm, ale życie udowadnia, że jest to niemożliwe.

IMG_20171127_181352
Liniowy element odwadniający posadzkę Starego Rynku prezentowany przez DEMIURG podczas posiedzenia komisji rewitalizacji RMP (wersja o mniejszych rozmiarach od docelowej)

IMG_20171127_181346

Co można zrobić z tym problemem?

Przedstawiłem problem, pozostawiając bez odpowiedzi szereg pytań, jakie nasuwają się po kilku dniach od opublikowania koncepcji rewitalizacji Starego Rynku (gdy tworzyłem zarys tekstu).

Są jednak zagadnienia, które przedstawiam w formie postulatów. Jest to tylko głos w ważnej dyskusji.

  1. należy rozważyć możliwość zastosowania innej kostki brukowej niż kostka obecna, podlegająca „jedynie” przebraniu i ułożeniu od nowa oraz zaopatrzeniu w trwały materiał fug. Brak takiej wersji (przynajmniej nie została ona publicznie przedstawiona) utrudnia argumentację. Nie odbieram przy tym słuszności argumentacji przedstawianej przez Miejskiego Konserwatora Zabytków.
  2. W ślad za tym stawiam zagadnienie rozważenia zmniejszenia szerokości fug (podczas publicznej prezentacji oraz w toku dalszej dyskusji w Internecie firma Demiurg nie wyjaśniła powodów stosowania tak szerokich szczelin). Ten postulat jest aktualny zarówno przy utrzymywaniu koncepcji obecnej kostki, jak i przy zastąpieniu jej innym rodzajem kostki brukowej.
  3. Postuluję rozważenie możliwości i sensowności architektoniczno-ekonomicznej uzupełnienia koncepcji nawierzchni z obecnej kostki o jakiekolwiek elementy tworzące układ dróg rowerowych o większej gładkości.
  4. Jestem zdania, ze próba ułożenia bruku (która jest obowiązkiem zapisanym w koncepcji rewitalizacji i dotyczy także proponowanej budowy nowych chodników przy pierzejach zewnętrznych) powinna odbyć się niezwłocznie, przed jakimkolwiek dalszym etapem prac związanych z koncepcją rewitalizacji. Taki próbny obszar powinien następnie być poddany ocenie szerokiej publiczności i od wyniku konsultacji powinny być uzależnione dalsze kierunki działań. Proponując to nie podważam roli MKZ w tym procesie; postulując zapisanie takiej próby jako obowiązkowej Urząd konserwatorski musiał się liczyć z możliwością jej negatywnego wyniku. Ja jedynie postuluję przyspieszenie tej próby i umożliwienie jej recenzowania przez Mieszkańców. Sądzę, że do tej próby mogą być wykorzystane prace drogowe lub wodno-kanalizacyjne, jakie toczą się często na ulicach wychodzących ze Starego Rynku.

 

7 myśli w temacie “Gorący temat rewitalizacji Starego Rynku w Poznaniu”

  1. i znów się zgadzam – publiczne są pieniądze a nie gusta i guściki, należy wydawać pieniądze publiczne mądrze, a nie konsultować ze „wszystkimi”. Powstaje z tego tylko antyreklama demokracji: mówiliśmy swoje, a oni zrobili swoje. Jest taki dowcip o pseud konsultacjach społecznych „za komuny”: kilka dni z rzędu chłopaki dzwoniły do jednej pani i pytały „czy możemy narobić na wycieraczkę?” – Nie!! — krzyczy pani i odgania., Po kilku dniach na wycieraczce coś jednak było. Pani z pretensjami do chłopaków, a oni: „Były konsultacje? No!”.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jako socjologa (który w Poznaniu spędził 9 lat, nie zrobiwszy jednak doktoratu) zastanawia mnie fakt nie tyle wariantów możliwych do zastosowania na Starym Rynku, co samej formuły wypracowania rozwiązań łączących tak wiele (omówionych skrupulatnie przez Pana) wątków, interesów i koncepcji. Jestem po lekturze książki Sadik-Khan i reklamuje ją wszędzie gdzie się da, zwłaszcza ze względu na jej niepozbawione klarowności przykłady o tym jak rozmawiano, konsultowano, deliberowano (systematyka ma tu mniejsze znaczenie). Gorąco kibicuję pomysłowi poprawy jakości przestrzeni Starego Rynku, mam jednak wrażenie, że pośród mnogości argumentów zainteresowanych stron (rowerzyści, niepełnosprawni, panie w szpilkach, zwolennicy zachowania historycznego charakteru bruku itd.) umyka pytanie podstawowe (którego postawienie na samym początku konsultacji czegokolwiek postuluje sama Sadik-Khan). Treść tego pytania to mniej więcej: do czego dążymy, jaka jest wizja, czego oczekujemy po Starym Rynku? Czy Stary Rynek ma być przestrzenią reprezentatywną/estetyczną/pełnić funkcje rezerwuaru historycznej tożsamości czy może ma na siebie zarabiać? A może Stary Rynek powinien być bezpieczny i komfortowy? Wydaje mi się, że każdy z nas był na tych lub innych konsultacjach, moje doświadczenia sugerują, że najczęściej przechodzi się do rozmowy o rozwiązaniach bez postawienia pytania podstawowego o to czego chcemy. Z tej perspektywy, rozmowa o rozwiązaniach jest wtórna, stanowi prostą konsekwencję odpowiedzi na pytanie podstawowe. Żeby było łatwiej, niedawno napisałem też u siebie tekst o renowacji podwórek w Olsztynie. Temat węższy i mniej popularny niż Stary Rynek (po którym chodzą wszyscy i o którym każdy może się wypowiedzieć), ale ponieważ właśnie tak zrobiono (vide: postawiono pytanie o wizję przed propnowaniem rozwiązaniem) uczyniło projekt renowacji podwórek w Olsztynie tak skutecznym.
    http://dychadziennie.pl/jak-zmienic-podworko-po-swojemu/

    Ponownie, dzięki za tekst.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 🙂

    Polubienie

    1. dzięki za życzenia, odwzajemniam,. Śmiało się mogę zgodzić z pana myślami. Co do celu rewitalizacji – publicznie bardziej przedstawiano środki niż cele. Ponieważ mnie też tego brakuje, jako uczestnik (widz) posiedzenia Komisji Rewitalizacji zebrałem te myśli i zamieściłem powyżej. Pisząc podświadomie czułem, ze pewną pracę wykonałem trochę za Miasto… ale przecież nie o taką pracę, jak moja chodzi, ile osób przeczyta te wynurzenia – kilka? A powinniśmy trafić z tymi tezami do dyskusji do szerokiego grona.

      Inna sprawa, że temat był „gorący” właściwie przez tydzień… po tygodniu szum życia zagłuszył problem Starego Rynku, jest przecież tyle do zadziałania w wielu innych dziedzinach…. dyskusje umilkły.

      Polubione przez 1 osoba

      1. No… co do kwestii wykonywania pracy za urząd oprócz banału „tak to po prostu wygląda” mogę powiedzieć, żeby się Pan nie zrażał. Wydaje mi się też, że jeśli rzeczywiście ma Pan poczucie wartości wkładu, jaki może Pan wnieść do dyskusji o Starym Rynku, najlepiej jest bezpośrednio rozmawiać z urzędnikami. Pisma, petycje, raporty, wnioski wiele nie dają (choć są efektowne). A z hype’em na dany temat też tak jest, co nawet jest dobre: grupa szczególnie głośnych przyjdzie i pokrzyczy, ale potem pójdzie – robiąc miejsce na faktyczną pracę. Warto z tego faktu korzystać, jak sądzę (opieram się na własnych doświadczeniach i mniejszej lub większej intuicji w tej kwestii). Chodzi mi o to, że (co nie jest specjalnie poprawne politycznie) istnieje pewne przekonanie (także w PL), że inwestycje publiczne (ponieważ publiczne) należy konsultować ze wszystkimi. To czasem jest kontrproduktywne i podług pryncypiów włączania wszystkich wylewa się dziecko z kąpielą. Nawet doktorat powstaje teraz na UAM o kontrproduktywności budżetów obywatelskich (Krzysztof Mączka go pisze, bardzo sensowny chłopak). Oczywiście, to co mówię nie musi się sprawdzić, ale – ponownie – szczególnie zachęcam Pana do lektury „Walki o ulice” Sadik-Khan. Takich pozycji otwierających oczy jest kilka, nie chcę jednak Pana zarzucać literaturą. Myślę jednak, że nie jest tak źle jak by się wydawało 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s