4. Myślnik i jego rodzeństwo – proste rzeczy są trudne

Pamiętamy zatem: komputer nie jest maszyną do pisania…

Świadomość tego pozwoli nam uniknąć mnóstwa błędów i niezgrabności, jakie popełniamy wykorzystując naszego peceta do składania tekstów. A właściwie do edycji dokumentów. W gruncie rzeczy bowiem maszyny do pisania były urządzeniami o mocno uproszczonych zdolnościach typograficznych. Komputer, a raczej programy edytorskie, bardzo często przewyższają możliwości tradycyjnego składu ręcznego lub składu z wykorzystaniem maszyn drukarskich. Nic też dziwnego, że Word został przez twórców nazwany procesorem tekstu, a nie edytorem; całkowicie na tę nazwę zasługuje.

Maszyny do pisania to dość prymitywne narzędzie składania tekstów. Do najgorszych cech maszyn należą:

  • używanie wyłącznie czcionek o stałej szerokości (będzie o tym mowa w kolejnych odsłonach);
  • możliwość produkowania jedynie tekstów z wyrównanym lewym marginesem; wiersze o wyśrodkowanym tekście można na maszynie uzyskać po pewnej gimnastyce z wózkiem, natomiast możliwość wyrównania do prawego marginesu lub justyfikacji tekstu odpada, chyba że zaczniemy liczyć ręcznie każdy znak w przepisywanym rękopisie;
  • dość ograniczony zestaw znaków.

Ograniczenie liczby dostępnych znaków jest właśnie przyczyną całego nieszczęścia dla osób „przesiadających się” z maszyny do pisania na komputer.

Oto w wielu maszynach do pisania ograniczenia ilości znaków objawiały się:

  • brakiem nawiasów okrągłych ‘(’ i ‘)’; zastępowano je znakiem ukośnika ‘/’, o czym już wspominaliśmy,
  • istnieniem tylko jednego znaku cudzysłowu ‘″’.
  • W różnych językach tradycja typograficzna nakazuje stosowanie różnych par znaków dla cudzysłowu otwierającego i zamykającego, zawsze jednak są to dwa różne znaki. W polskiej tradycji przyjęło się stosowanie znaków ‘ „ ’ [dolny] oraz ‘ ” ’ [górny], natomiast „głupia” klawiatura maszyny zmuszała piszącego do ujednolicenia wszystkich cudzysłowów do tej jednej jedynej postaci ‘″’,
  • brakiem cyfry ‘jeden’, gdyż litera ‘l’ (jak ‘lalka’) w kroju pisma używanym przez maszyny mogła ją z powodzeniem zastąpić, przynajmniej tak zakładano,
  • brakiem cyfry ‘zero’, gdyż ta z kolei dawała się zastąpić przez dużą literę ‘O’ (jak ‘Olga’) — tu już można się o wiele mniej czepiać, bo rzeczywiście oba znaki mogą się dość nieznacząco różnić; problem pojawiał się, gdy w drukarni przy składaniu z maszynopisu jakiegoś tekstu naukowego musiano trafnie zgadywać: liczba czy litera?
  • brakiem możliwości złożenia tzw. frakcji górnej lub dolnej, czyli po prostu górnych lub dolnych indeksów. Tę wadę wymieniam jako przykładową, bo oczywiste jest dla każdego, że na maszynie do pisania z wielu powodów żadnej pracy naukowej złożyć się nie da (bez ręcznych wpisów — wrócimy do tego). Nie trzeba jednak sięgać aż do prac naukowych: jak na maszynie złożyć tekst zawierający informację o temperaturze za oknem? W tym przypadku ze znakiem stopnia radzono sobie stosując małą literę ‘o’ nabijaną z opuszczeniem papieru na wałku o jeden ząbek,
  • istnieniem tylko jednego znaku w postaci kreski poziomej na środku wysokości litery; ponieważ w pobliżu na klawiaturze znajdowały się znaki ‘+’ i ‘=’, ten znaczek nazwijmy „minusem”, co nie jest takice oczywiste.

I właśnie to ostatnie uproszczenie klawiatury maszyn do pisania to praprzyczyna naszego

problemu myślnika.

Proponuję sięgnąć do jakiejkolwiek książki z czasów przedkomputerowych i odszukać pojawienie się znaku w postaci poziomej kreski (za chwilę Czytelnicy dowiedzą się, dlaczego tak lawiruję z nazwaniem tego znaku).

Znalazł się?

Może na początku czyjejś wypowiedzi w dialogu?

„— Tak, zgadzam się, powinniśmy się spotkać — powiedział Szymon”

Może w wyrażeniu w rodzaju: „biało-czerwona” albo w nazwie Skarżyska-Kamiennej? A może w podręczniku matematyki jako znak odejmowania albo minusa przed liczbą? Mógł też być użyty w roli podobnej do przecinka taki „przecinek inaczej”, właśnie w tym zdaniu w taki sposób tego znaku użyłem, co widać na czerwono. Nasz znaczek może być użyty jeszcze do niejednego celu, poprzestańmy jednak na tych.

No i właśnie, do tylu zastosowań można wykorzystać „poziomą kreskę na wysokości środka litery”. Jak więc ją w końcu nazwać?

Rozmaicie.

Pamiętam, że już we wstępie do tej książki ostrzegałem, że te „poziome kreski” występują przynajmniej w czterech wcieleniach. Powtórzmy ich nazwy, bo czytając wstęp nie byliśmy jeszcze przygotowani na przyswajanie sobie wiadomości. Od razu też nauczmy się ich ról w naszych dokumentach.

Łącznik to ten znak, który znajduje się na komputerowej klawiaturze razem z kreską podkreślenia, na prawo od klawisza z zerem i okrągłym nawiasem zamykającym (w najwyższym rzędzie znaków alfanumerycznych). No i jako jedyny z rodziny był także na maszynie do pisania!

W programach edytorskich z równym powodzeniem możemy używać do tego celu klawisza „minus” z tzw. księgowej części klawiatury komputera. W większości klawiatur jest to klawisz położony w najwyższym rzędzie, najbardziej na prawo, tuż pod lampką sygnalizującą włączenie funkcji Scroll Lock.

Proszę się nie obawiać — to na pewno ten sam znak: nasz łącznik albo inaczej dywiz.

Dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że łącznik ma postać krótkiej poziomej kreski na wysokości (mniej więcej) środka litery, wygląda więc tak: .

Łącznika albo dywizu używamy między wyrazami nazw i innych określeń wieloczłonowych: ‘biało-czerwona’, ‘Warmińsko-Mazurskie’, ‘koparko-spycharka’,  ‘spożywczo-przemysłowy’, ‘Bielsko-Biała’ czy też w podwójnych nazwiskach np. Herling-Grudziński.

Łącznik pojawi się także w połączeniach liczbowo-słownych w rodzaju „10-metrowy”, „25-lecie”.

Oprócz tego łącznik jest najpopularniejszym znakiem zapisującym zwrot ‘od… do… ’, np. w zdaniu „długość belki wynosi 5 – 6 m”

A więc pamiętamy: to, co nazywamy „myślnikiem” na klawiaturze komputera (i maszyny do pisania), jest w rzeczywistości łącznikiem (albo dywizem)!

Omówimy teraz znak podzielenia wyrazu między wiersze:

Znak podzielenia wyrazu nie różni się niczym od łącznika.

Jeżeli więc stosujemy znaki podziału wprowadzane ręcznie, powinniśmy do tego celu używać klawiszy omówionych przy znaku łącznika.

Przy podziale automatycznym program sam zadba o zastosowanie odpowiedniego znaku.

Zdaję sobie sprawę, że jakieś 90% użytkowników biurowo-domowych programów edytorskich (a przynajmniej Worda) zupełnie nie zdaje sobie sprawy z istnienia tej funkcji. Zapewniam więc, że ona istnieje, w zasadzie sprawuje się nieźle, a nie jest szerzej znana po prostu dlatego, że… domyślnie jest wyłączona. Nawet nie próbowałem się dowiadywać, dlaczego tak jest.

A więc proszę, by

natychmiast po rozpoczęciu nowego dokumentu sprawdzić, a w razie potrzeby włączyć tę funkcję!

W Wordzie 2003 odbywa się to poprzez menu Narzędzia, dalej Język, następnie Dzielenie wyrazów. Na razie, skoro dla Czytelników ta funkcja jest nowością, proponuję pozostawienie tutejszych ustawień domyślnych.

Do funkcji tej powrócimy przy okazji zasad przenoszenia wyrazów. Teraz jeszcze raz proszę włączyć przenoszenie wyrazów (zwane w edytorze dzieleniem).

Dzięki tej prostej czynności posunęliśmy się o krok w kierunku uczynienia naszych dokumentów bardziej profesjonalnymi albo mniej amatorskimi. Odtąd na każdy dokument niestosujący przenoszenia wyrazów możemy patrzeć z pogardą. A zapewniam, że brak dzielenia jest widoczny na pierwszy rzut oka.

Zachęcam do eksperymentów: proszę napisać (wkleić) jakiś kilkunas­towierszowy fragment tekstu w dokumencie z wyłączonym przenoszeniem wyrazów, po czym włączyć tę funkcję.

Różnica może być ogromna, chyba że nasz tekst składał się z mnóstwa krótkich wyrazów. Odstępy międzywyrazowe nagle mają szansę uzyskania racjonalnych długości.

Wróćmy jednak do „poziomych kresek”:

Pauza albo myślnik to (wbrew praktyce spotykanej w dokumentach składanych komputerowo) najczęściej występująca odmiana „poziomej kreski”.

To właśnie od pauzy rozpoczynane są wypowiedzi w dialogach, to pauza jest swoistą alternatywą dla przecinka. Pauzy nie wolno zastępować łącznikiem.

Wokół pauzy powinna występować jedna spacja z każdej strony; jeśli pauza rozpoczyna wypowiedź, spację stosuje się jedynie po znaku pauzy.

Pauza czyli myślnik ma postać długiej poziomej kreski mniej więcej na środku wysokości litery, a więc wygląda tak: .

Ponieważ szerokość znaku pauzy jest zbliżona do szerokości litery M danego kroju pisma, literatura rodem z obszaru anglosaskiego upowszechnia dla tego znaku nazwę „em-myślnik” albo „em-pauza”, w odróżnieniu od niżej omówionej półpauzy. Te nazwy nie należą jednak do kanonu polskiego drukarstwa.

Podejrzewam, że nikt mi nie wierzy. To, co napisano powyżej, gdyby było prawdziwe, musiałoby oznaczać, że nie można do wpisania wszystkiego, co kojarzy się z poziomą kreską, używać tak swojskiego klawisza z „minusikiem”.

Jednak potwierdzam: to, co wyżej napisano o zastosowaniu pauzy, jest prawdą w stu procentach. Nie wolno stosować „minusika” w funk­cji pauzy. To znaczy — wolno, jeżeli chcemy pozostać w dziedzinie składu komputerowego na poziomie amatorskim.

O, proszę, w poprzednim zdaniu użyłem właśnie pauzy, z „minusika” powstałoby coś takiego: „To znaczy wolno, jeżeli… ” i tak dalej. Takie właśnie pseudo pauzy oglądamy na co dzień. Postarajmy się, by nasze dokumenty nie zawierały tego błędu.

Powstaje jednak problem: jak tę pauzę uzyskać, czyli który klawisz trzeba nacisnąć, żeby w tekst wskoczyła pauza?

Niestety, nie ma takiego klawisza. Jest, ale na klawiaturach linotypów, tastrów monotypowych czy innych klawiaturach do profesjonalnego składu. Na klawiaturze komputerowej, nawet tzw. rozszerzonej, także na „naturalnej klawiaturze Windows” — pauzy nie ma. To wiadomość smutna.

Wiadomość wesoła jest taka: ważne, że znak pauzy istnieje zaszyty w foncie komputerowym, którego używamy do składania tekstu. Ważne też, że nasz system operacyjny i program edytorski pozwalają ten znak z fontu wydobyć. Jako pierwszą metodę uzyskiwania pauzy przyjmijmy wpro­wa­dzenie kodu znaku pauzy za pomocą kla­­wiatury.

Przepraszam, że najpierw wprowadziłem u Czytelników rewolucyjne zamieszanie w sprawie myślnika, a teraz opisuję, że problem jest trudny do rozwiązania. Może nie trudny, ale rozwiązania nie można uzyskać wygodnie. Przyczyna jest natury historycznej. Klawiatury używane w naszych pecetach wywodzą się z czasów, w których nikomu nie śniło się zastosowanie komputera do edycji tekstów. Są one prostym rozwinięciem klawiatury dalekopisu, bo to właśnie dalekopisy stanowiły najczęściej interfejs między człowiekiem a maszyną.

A klawiatura dalekopisu jest prostą pochodną klawiatury maszyn do pisania, które już mocno skrytykowaliśmy. Skąd więc miałyby się wziąć na tak historycznie obciążonej klawiaturze dodatkowe znaki?

A zresztą, Czytelnik z pewnością nie czułby się dobrze, mając przed sobą tak rozbudowaną klawiaturę, jak ta przy tastrze monotypu.

tasterMonotyp był obok linotypu podstawowym rodzajem maszyn służących do składania tekstu w epoce „gorącego”, czyli ołowiowego zecerstwa. W obu składane teksty wprowadzało się za pomocą klawiatury (jak na rysunku 2.). W linotypie powodowało to spuszczenie z magazynu do odlewarki odpowiedniej matrycy z obrazem znaku; po uformowaniu wiersza maszyna dokonywała jego odlewu, po czym matryce były automatycznie zwracane do magazynu.

W monotypie za pomocą tastra składacz (czyli „po polsku” zecer) produkował szeroką papierową taśmę dziurkowaną z kodowym zapisem tekstu, która służyła do sterowania osobnej części zestawu — tzw. odlewarki monotypowej. Dla monotypów został stworzony dość skomplikowany system miar, co umożliwiło stosowanie monotypu nawet do bardzo złożonych dzieł, na przykład wielopiętrowych wzorów matematycznych.

No to nauczmy się wreszcie wprowadzać ten kod myślnika.

Aby wpisać do tekstu pauzę, należy nacisnąć klawisz ALT (lewy! nie ten na prawo od spacji) i nie puszczając go wcisnąć po kolei na klawiaturze cyfrowej (tej z prawej strony, czyli tzw. klawiaturze księgowej) cztery cyfry:

0, 1, 5 i jeszcze raz 1.

Dlaczego? Bo w ten sposób system Windows przyjmuje kody znaków alfanumerycznych. Kod znaku pauzy to właśnie 151 (w systemie DOS) albo 0151 (w Windows).

Kody znaków alfanumerycznych można znaleźć w wielu książkach o tematyce komputerowej i w instrukcjach sprzętu. Jeżeli podane są jako trzy cyfry, na potrzeby systemu Windows muszą być uzupełnione na początku zerem. Tak więc, by uzyskać np. znak ‘ü’, należy wcisnąć klawisz ALT i po kolei cyfry 0,2,5,2; dla znaku ‘§’ sekwencja klawiszy to ALT+0,1,6,7. Dla systemu DOS wystarczą trzy cyfry bez poprzedzającego zera.

Aby nie mieć kłopotu z wyszukiwaniem kodów znaków, warto pamiętać o aplikacji systemu Windows o nazwie Tablica znaków {charmap), którą odnajdziemy gdzieś w akcesoriach (jeśli została zainstalowana w systemie; jeśli nie, można ją dodać w normalny sposób, jakim jest karta Dodaj elementy systemu apletu Dodaj lub usuń programy uruchamianego z panelu sterowania).

Jeżeli nie odnajdziemy Tablicy znaków, poszukajmy w naszym komputerze pliku charmap.exe, po czym utwórzmy do niego skrót. Można też w poleceniu Uruchom pod klawiszem Start wpisać „charmap” (polecenie uruchom wywołamy wciskając klawisz „okno”i następnie naciskając klawisz R — pochodzi od słowa run).

Aplikacja Tablica znaków umożliwia przeglądanie zestawu znaków wszystkich fontów zainstalowanych w systemie, odczytywanie ich kodów oraz kopiowanie i wklejanie znaków przez schowek systemowy.

W ten sposób nauczyliśmy się wprowadzać do tekstu mnóstwo innych znaków, których nie ma wprost na klawiaturze naszego komputera. Proszę w wolnej chwili przejrzeć Tablicę znaków, kto tego nie zrobił nigdy, może być zaskoczony istnieniem wewnątrz fontu znaków, których kiedyś potrzebował i musiał nieco „kombinować”. A tu leżą gotowe do użycia. Na przykład znak stopnia: ° – to ALT+0,1,7,6.

Tak, ale nie jest to proste. Wiedziałem o tym, stąd taki a nie inny tytuł rozdziału. Jeżeli Czytelnik woli wrócić do amatorskiego, ale prostego w użyciu „minusika”, spieszę przekazać dobrą wiadomość: można uzyskać pauzę o wiele prościej.

Nieoceniony Word został wyposażony w świetne narzędzie: autokorektę. Narzędzie to, jak każde, może być niesamowicie użyteczne lub niesamowicie irytujące. Nauczymy się je jednak poskromić tak, by pracowało na naszą korzyść. Na pełniejszą naukę przyjdzie czas, tutaj zastosujemy autokorektę to rozwiązania problemu myślnika.

Zobaczmy najpierw jak to działa. Każdy, kto już stosował autokorektę w sposób, w jaki ją za chwilę wykorzystamy, może ten fragment śmiało ominąć i przejść o 6 akapitów niżej. Pozostali Czytelnicy są proszeni o włączenie Worda i sprawdzenie, czy autokorekta jest aktywna. W zależności od wersji pakietu Office, jaką mamy (oczywiście legalnie) zainstalowaną w komputerze, szczegóły dojścia do funkcji autokorekty mogą się różnić, w wersji 2003 tkwi ona w menu Narzędzia. Proszę ją odnaleźć i uruchomić odpowiednie okno dialogowe.

Ukaże się zestaw kart z zakładkami. Jedna z nich będzie nosić nazwę Autoformatowanie w czasie pisania albo podobną. Na tej z kolei karcie znajdziemy polecenie Zamień podczas pisania, którego jedną z opcji będzie łączniki (–) na pauzy (—).

Proszę uaktywnić tę funkcję.

To samo proszę zrobić na karcie Autoformatowanie (bez słów „w trakcie pisania”). Dobrze, wypróbujemy za chwilę, czy to coś dało.

Najpierw jednak warto wypróbować coś innego: Proszę na klawiaturze uderzyć lewy nawias okrągły, potem literkę ‘c’ i jeszcze prawy nawias okrągły. Zamiast ciągu: (c) otrzymaliśmy śliczny znaczek zastrzeżenia praw autorskich ©, czyli Copyright. Tego znaczka nie spodziewaliśmy się uzyskać, przecież na maszynie do pisania go nie było. Jak to się stało?

Już wiemy dzięki ćwiczeniom z programem Tablica znaków, że fonty komputerowe, zwłaszcza te najświeższe, zawierają często mnóstwo znaków. Także arabskie, greckie, słowiańskie, matematyczne i wiele, wiele innych. Wśród nich także ©, ®,™, naszą słynną pauzę itp. itd. Za pomocą Tablicy znaków możemy więc wstawić do tekstu prawie wszystko. Na pewno wszystko, co nam zapewnia autor fontu komputerowego.

A więc autokorekta niczego tu nie wymyśliła, pozwala nam jednak prościej wstawiać dowolny ze znaków istniejących w danym foncie, a o to nam właśnie chodzi.

Aby nabrać pewności, że tak się dzieje, wciśnijmy po kolei dwukropek, „minusik” (tak, wiem — powinienem napisać „łącznik” albo „dywiz”) i prawy nawias okrągły. Co się ukazało? Czy uśmiechnięta mordka? W porządku. Znamy to zresztą z rożnych aplikacji internetowych. A proszę dwukrotnie wpisać łącznik a po nim znak większości ‘>’. Powinna powstać z tego strzałka w prawo. Tak właśnie to działa.

Ponieważ przed chwilą zapewniliśmy sobie włączenie zastępowania podwójnych łączników pauzami, sprawdźmy tę funkcję. Piszemy w tekście dwa łączniki pod rząd, dalej spację, i…

Może nie zadziałać. Wszystko zależy od wersji i podwersji pakietu Office w naszym komputerze. Ale znajdziemy i na to radę. Proszę raz jeszcze otworzyć pole dialogowe autokorekty na karcie Autokorekta. Nauczymy się wpisywać nowe przypadki, w których autokorekta ma nam pomóc i ułatwić pracę.

Autokorekta to dość wszechstronne narzędzie. Pozwala na unikanie w gotowym dokumencie efektów tzw. „palcówek”, polegających na bardzo częstych przestawkach literowych.

Po otwarciu listy poprawek zdefiniowanych przez polską grupę twórców Worda odnajdziemy tam statystycznie najczęstsze zamienniki popularnych pomyłek w rodzaju ‘wezrsień’ zamiast ‘wrzesień’ albo ‘badz’ zamiast ‘bądź’. Nie jest to może zbyt dydaktycznie poprawne, ale lista autokorekty zawiera też szereg poprawek błędów ortograficznych.

Lista jest bardzo łatwa do rozszerzenia, dzięki temu każdy użytkownik może wprowadzić zestaw „swoich” błędów. Odbywa się to albo przez ręczne wypełnienie listy, albo z poziomu wpisywanego tekstu.

Ponieważ najczęściej pozostawiamy włączoną funkcję sprawdzania pisowni podczas pisania (objawia się pod­kreślaniem słów niezgodnych ze słownikiem czerwoną falistą linią), jeśli zechcemy tak podkreślony wyraz dodać do listy autokorekty, wystarczy kliknąć na nim prawym przyciskiem myszy, dobrnąć kursorem do menu Autokorekta…, po czym spośród przypadków podanych wytłuszczonymi literami wybrać ten właściwy. Odtąd lista autokorekty zostanie wzbogacona o kolejną pozycję do automatycznej zamiany.

Oczywiście autokorekta nie musi służyć jedynie do poprawiania „w locie” błędów we wpisywanych wyrazach, możemy za jej pomocą ułatwiać sobie wprowadzenie znaków spoza klawiatury. Te, z którymi spotkaliśmy się dotąd, zostały w liście autokorekty umieszczone „fabrycznie”.

Aby wprowadzić swoje znaki, proponuję działać tak:

  • odnaleźć nasz specyficzny znak w danym foncie komputerowym za pomocą Tablicy znaków,
  • użyć funkcji Wybierz i Kopiuj tego programu, by wprowadzić znak do schowka systemowego,
  • otworzyć pole Autokorekta w Wordzie,
  • w polu tekstowym Zamień wprowadzić kombinację znaków, po wpisaniu której ma pojawić się w dokumencie nasz nietypowy znak,
  • w polu tekstowym Na wkleić ze schowka znak pobrany z Tablicy znaków (najprościej za pomocą słynnej kombinacji Ctrl+V, wykonującej wklejenie wszelkich danych ze schowka systemowego, można też wprowadzić kod znaku odczytany z Tablicy znaków za pomocą znanej nam już kombinacji Alt + cztery cyfry kodu),
  • po upewnieniu się, że w polu Zamień wpisaliśmy poprawną kombinację znaków możemy kliknąć przycisk Dodaj; nowa pozycja zamiany pojawi się na liście.Listę zamian autokorekty można również uszczuplić. To ważne, bo wprowadzając jakąś pozycję mogliśmy popełnić błąd. Czasem też życzymy sobie, by Word nie udawał mądrzejszego od nas, bo akurat nie ma wcale racji. Tak było np. w wersji 2000 pakietu Office, która praktycznie „minęła się” z ustaleniem pewnych zasad ortograficznych przez Komisję Kultury Języka Polskiej Akademii Nauk. Dlatego Word 2000 (i wcześniejsze) uparcie zamieniają nam skrót spółki akcyjnej ‘SA’ na ‘S.A.’ (z kropkami), co jest błędem. Nawet, jeśli ten błąd powtarza ustawa Kodeks spółek handlowych (niestety, powtarza).Programy często nie wiedzą także, że ‘nie’ z imiesłowami należy zawsze pisać razem (istnieją jednak wyjątki, a więc: prawie zawsze), dlatego forsują ‘nie mogący’ zamiast poprawnej formy ‘niemogący’ itd. Te pozycje listy autokorekty lepiej usunąć.Autokorekta może przydać się również w sytuacji, gdy bardzo często stosujemy jakieś dłuższe powtarzalne zwroty. Wystarczy zdefiniować zamianę np. ciągu znaków ‘pozdr2’ na ‘Łączymy wyrazy szacunku i kreślimy się z poważaniem’, a zaoszczędzimy nieco czasu. Proszę spróbować.Co więcej, oprócz tekstów lub nietypowych znaków efektem działania autokorekty może być wstawienie dowolnego obiektu graficznego. Np. wpisanie ‘podjacek’ może skończyć się wstawieniem faksymile podpisu autora (por. imię autora), co zaoszczędza szukania odpowiedniego obrazka w komputerze lub sieci, a potem „przycinania” go do odpowiednich rozmiarów.

To samo może dotyczyć też, powiedzmy, jakiegoś powtarzalnego równania matematycznego złożonego Edytorem równań. Moje eksperymenty z tą funkcją zaczęły się od przygotowania pola tekstowego zawierającego napis „EGZEMPLARZ ARCHIWALNY” złożony krojem pisma nawiązującym do tradycyjnych pieczątek o tej treści i takiegoż koloru. Napis wstawiał się zawsze w tym samym miejscu kartki po wpisaniu ciągu ‘egzarch’.

Aby wprowadzić na listę element graficzny, należy:

  • zaznaczyć przez kliknięcie myszą taki właśnie gotowy element, odpowiednio sformatowany i „przycięty”,
  • otworzyć listę zamian autokorekty jak poprzednio (zauważymy, że tym razem pole Na będzie wyższe od pola Zamień),
  • w pole Zamień wpisać ciąg znaków, który ma być wyzwalaczem zamiany,
  • kliknąć przycisk Dodaj.

I to na razie tyle o autokorekcie.

 

Dalej: 5. Myślnik i jego rodzeństwo – dalsze rewelacje

Poprzednio: 3. Przegląd bylejakości

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Oto witryna przedstawiająca różności z mojego życia zawodowego i prywatnego, w tym bieżące działania i możliwości twórcze, jakich nabyłem w trakcie ponad dwudziestu lat pracy zawodowej. Moim zawodem jest telekomunikacja radiowa, a moim „narzędziem pracy” jest informatyka stosowana.

%d blogerów lubi to: