2. Wstęp dla zmuszonych siłą do korzystania z komputera

Czy korzystacie z komputera, bo szef kazał, a najchętniej wypisalibyście wszystko swoim kształtnym i czytelnym pismem ręcznym?

No właśnie. Zamiast podziwiać, że tak szybko opanowaliście klawiaturę, wielu współpracowników przychodzi do Was z pretensjami. Jeden wypomni Waszą niezgrabność w posługiwaniu się komputerem (on pisze lepiej, ale mu się nie chce), inny każe tak właśnie pisać i nie pozwala ani na jotę odstąpić od swojego rękopisu. Tam, gdzie on wpisał słowa

/ w nawiasie utworzonym z ukośników /

Ty ośmielasz  się zastosować jakieś okrągłe wygibasy

( )

których on nigdy nie widział w maszynopisie…

Do tego te tabele, które nigdy nie chcą wyglądać tak jak w książce.

Próby napisania czegoś na środku wysokości stronicy kończą się całkowitym przesunięciem wszystkiego po wprowadzeniu drobnej zmiany, a tekst nadal nie jest ustawiony według Twoich marzeń. Trudno jest utrafić z odpowiednią ilością „enterów”, prawda? Kolega-znawca mówi, że to na pewno jakiś wirus. A ile trzeba się nawysilać i nawpatrywać w ekran, żeby zbliżając się do końca linijki tekstu w odpowiednim momencie wcisnąć „enter” — maszyna do pisania przynajmniej na kilka znaków przedtem dzwoniła, a tu nic…

Tak, z pewnością ten wstęp jest dla Was (słowo „zmuszony” w tytule).

Jeśli więc zmuszają Was do korzystania z edytorów tekstu, ale mimo to jesteście zainteresowani informacją, jak takie rzeczy naprawdę się robi, zapraszam dalej.

Coś mi się zdaje, że mi nie ufacie.

Na razie proszę uwierzyć, że te najprostsze metody formatowania tekstu za pomocą enterów i dziesiątków spacji (żeby tekst był na środku w poziomie) są do niczego. Trudno w tej chwili o dowody, ale spytam: czy uwierzycie mi, że łatwiej opuścić w samochodzie prawą szybę prawą ręką, niż lewą, czy też żądacie na to dowodu? Naprawdę, to wszystko jest proste, a przynajmniej takie będzie po lekturze tego poradnika. Proste i jakże przyjemne!

Nie wierzycie, że zostaliście uczestnikami sztuki typogracznej? Ależ dlaczego nie? Przecież to, co każą Wam robić z użyciem programu do edycji tekstu, tak naprawdę niczym nie różni się od tego, co przez setki lat tworzyli towarzysze sztuki dru­karskiej, jak sami siebie nazywają poligrafowie. Nośnikiem pisma w poligrai najpierw były klocki drewniane, potem Johann Genseisch zum Gutenberg wprowadził nośniki metalowe zwane czcionkami, a w staro­pol­szczyźnie krotłami.

Pod koniec dziewiętnastego wieku pojawiły się maszyny do pisania, choć to nie spowodowało zmiany nośnika pisma, który nadal pozostał z metalu; zmieniła się technologia powstawania dokumentu, który odtąd mógł być tworzony nawet w domu — tak jak dziś w komputerach. Podobno Bolesław Prus fascynował się tym wynalazkiem i pisał za pomocą maszyny do pisania listy do swej żony do kuchni. W latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku dodano do zasobu nośników pisma fotomatryce, dzięki którym zaczął się odwrót od ołowiu w drukarstwie. Nieco później pojawiły się folie w rodzaju Letraset, z których gotowe znaki przenosiło się na papier przez pocieranie. A potem świat poligrai opanowały różnego rodzaju komputery wraz z doczepionymi do nich drukarkami, co umożliwiło każdemu tworzenie cudów lub… bubli. Te ostatnie przeważają, ale postaramy się to razem zmienić.

Jest więc oczywiste, że to, co każą Wam robić codziennie za pomocą komputera, to w najczystsza poligraa, tyle że w swojej współczesnej odmianie. A więc podnieśmy głowę i powtarzajmy sobie wiele razy dziennie: „chcę być świadomym towarzyszem sztuki drukarskiej!”. A mamy przy tym to szczęście, że ile lat nie przyszłoby nam obcować z tą sztuką, nie mamy już żadnych podstaw do obaw, że dopadnie nas ołowica, tępiąca wiele pokoleń drukarzy pracujących z czcionkami metalowymi. Nawet przydziałowe mleko niewiele im pomagało. A teraz, tak jak swego czasu pożegnaliśmy się z parowozami (w roku 1957), jakieś dwadzieścia pięć lat temu pożegnaliśmy się z „gorącym”, ołowianym drukiem.

Pamiętajmy:

komputer nie jest odmianą maszyny do pisania

choć klawiatura niby podobna. Myślenie o nim jak o drogiej i strasznej maszynie do pisania mści się bardzo często. Spróbujemy te przyzwyczajenia zwalczyć.

Dalej: 3. Przegląd bylejakości

Poprzednio: 1. Wstęp dla wszystkich

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Oto witryna przedstawiająca różności z mojego życia zawodowego i prywatnego, w tym bieżące działania i możliwości twórcze, jakich nabyłem w trakcie ponad dwudziestu lat pracy zawodowej. Moim zawodem jest telekomunikacja radiowa, a moim „narzędziem pracy” jest informatyka stosowana.

%d blogerów lubi to: