12. Dobry tekst – zasada trzecia: odstępy międzyliniowe i różne inne

Gdy uruchamiamy program edytorski po raz pierwszy, otwiera nam się pusta kartka zachęcająca do wprowadzania tekstu. Wiemy już, że ta „pusta kartka” (w Wordzie reprezentuje ona dokument o roboczej nazwie „DokumentX”) jest nafaszerowana ustawieniami domyślnymi. I niech nikt nie sądzi, że zaczynam coś krytykować — dzięki tym ustawieniom w ogóle udaje się złożyć coś, co może być użytecznym dokumentem.

W tym miejscu wypadnie nam wspomnieć o zagadnieniu stylów w wordowych dokumentach, nieco później omówimy je dokładniej. Na razie wystarczy pamiętać, że ta pusta kartka na ekranie jest ustawiona w taki sposób, że składany tekst będzie miał cechy stylu o nazwie „Standardowy” lub „Normalny”. Proszę sprawdzić w okienku stylów (gdzieś na swoim pasku narzędzi znajdziemy takie okienko). Zgadza się? jest w nim taka nazwa?

Dopóki czegoś nie zmienimy w definicji stylu, nazwa „Standardowy” czy „Normalny” oznacza między innymi, że:

  • składamy tekst pismem Times New Roman (CE w starszych wersjach programu) o wysokości 12 punktów;
  • akapit będzie wyrównany do lewego marginesu;
  • odstęp między wierszami w akapicie jest ustawiony na półtorakrotny (czasem pojedynczy);
  • gęstość składu jest normalna (bez zagęszczeń i rozstrzeleń znaków), pismo jest proste normalnej grubości (nie kursywa i nie półgrube);
  • przenoszenie wyrazów jest wyłączone;
  • jest włączona kontrola niepozostawiania pojedynczych wierszy wielowierszowych akapitów jako ostatnich na końcu strony albo pierwszych na początku (zaraz to omówimy);
  • nie są ustawione żadne wcięcia; każdy nowy akapit będzie się rozpoczynał bezpośrednio pod poprzednim, bez graficznego zaznaczania.

Przepraszam, jeżeli w Twoim komputerze jest to inaczej. To nic, dalsza część pogadanki i tak się przyda.

I to właśnie jest nasz zespół ustawień domyślnych dotyczących wyglądu tekstu. Czy są to ustawienia złe? I tak, i nie. Jak już nieraz wspomniałem, umożliwiają one w ogóle „ruszenie do przodu” ze składanym tekstem. Jednak wygląd takiego składu odbiega od zasad, które chcielibyśmy stosować w naszych dokumentach robiących profesjonalne wrażenie.

Jak widzimy, styl „Standardowy” lub „Normalny” proponuje nam pisanie tekstów 12-punktowym Timesem. Albo nam więc to pismo odpowiada, albo nie, wówczas wybierzmy inne. Przypomnę tylko, że Times wypada często optycznie niższy niż inne kroje tego samego stopnia.

Na temat wyrównania tekstu do jednego albo do obu marginesów także wiemy już sporo. Zdaje się więc, że domyślne wyrównanie do lewego nie jest najszczęśliwsze i należy dla większości naszych dokumentów wybrać jednak justowanie.

Odstęp półtorakrotny — tu już mam dużo zastrzeżeń. Właściwie jest uzasadniony tylko wtedy, gdy chcemy sztucznie zwiększyć ilość papieru zużytego do wydrukowania dokumentu, krótko mówiąc, gdy ma wypaść więcej stron dla lepszego efektu.

Pozwolę sobie zamieścić tu fragment tekstu z poprzedniej części złożony tak, jak wynika z pierwotnej definicji stylu „Standardowy” lub „Normalny” oraz tak, jak może być wydrukowany w książce (są to reprodukcje, w których celowo wszystkie wielkości zostały zapewne zmniejszone przez przeglądarkę internetową).

półtorakrotny
Fragment tekstu złożonego zgodnie z domyślną definicją stylu Standardowy
pojedynczy Garamond
Fragment tekstu złożonego w sposób zgodny z zasadami tutaj omawianymi 

Oba rysunki są (mam nadzieję) w tej samej skali, widać więc wyraźnie, ile procent wysokości kartki więcej zajął tekst z ustawieniami domyślnymi, i to pomimo składania bez lewego wcięcia, co miało miejsce w drugim przykładzie. Ale nie zakładam, że w naszych pracach będzie istotne rozdmuchiwanie objętości! Patrzmy więc na nasz efekt w kategoriach estetycznych: czy tekst z półtorakrotny odstępem (interlinią) jest miły dla oka?

Nie, z pewnością nieco w nim zbyt dużo luzu.

Myślę, że dopóki nie mamy przed oczami obu przykładów, nie zauważamy tego, i wcale się nie dziwię. Popatrzmy więc na oba powyższe rysunki. Mam nadzieję, że ten z mniejszą interlinią uznamy za lepszy, zgodny z przyzwyczajeniami wyniesionymi z lektur książek.

Gorąco zachęcam, by manipulować ustawieniami interlinii prawie zawsze, dostosowując ją do potrzeb konkretnego dokumentu. Nie można tu podać żadnych ścisłych reguł. Jeśli już, raczej interlinia pojedyncza powinna się pojawiać statystycznie najczęściej — właśnie taką zastosowano w przykładzie na rysunku dolnym.

Aby poprawnie ustawiać odstęp międzywierszowy, musimy dowiedzieć się nieco więcej o funkcji Akapit naszego edytora. Jednak najpierw, żeby nie było nieporozumień, ustalmy, czym właściwie jest akapit.

Według słownika języka polskiego akapit to ‘wiersz początkowy nowego ustępu, zwykle wcięty; ustęp tekstu zaczynający się od nowego wiersza’. Właściwie wszystko się zgadza, jednak dla obsługującego edytor tekstu słowo akapit niesie jeszcze inne znaczenia.

Należy przyjąć, że w rozumieniu Worda akapitem jest każdy fragment tekstu zakończony znakiem końca akapitu. Jeżeli ujawnimy znaki niedrukowalne (np. używając narzędzia paska „Formatowanie” oznaczonego ikoną  albo za pomocą sekwencji Ctrl+Shift+*), zobaczymy na końcu każdego akapitu, czyli w miejscu, w którym wcisnęliśmy Enter, taki właśnie dziwny znak: ¶. Co więcej, znaczek taki zobaczymy także na zupełnie nowym, pustym jeszcze dokumencie (sprawdźmy!). Taki dziwoląg, zwany kolokwialnie „pi”, oznacza właśnie sytuację końca akapitu. Przy okazji: znak ¶ pochodzi z anglosaskiej tradycji korektorskiej, poprzez programy edytorskie został „przetransplantowany” do naszej kultury.

Przed chwilą użyłem określenia „zakończony znakiem końca akapitu”. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że jest w tym pewien skrót myślowy: otóż pojawienie się tego fikuśnego „pi” oznacza, że w pliku komputerowym pamiętającym tekst złożony w Wordzie zostały w tym miejscu zapisane cechy formatowania całego akapitu, dla którego ten znaczek oznacza zakończenie. Tym właśnie należy tłumaczyć spotykające nas czasem niespodzianki, gdy skasowanie czegoś na końcu akapitu powoduje zrujnowanie formatowania tekstu. Powstrzymam się od opisywania, czy w takim przypadku do „obrabianego” akapitu przenosi się formatowanie następnego, czy też odwrotnie, bo w różnych wersjach Worda różnie z tym bywało. Pozostaje zapamiętać, że po ostatnim widocznym (drukowalnym) znaku akapitu istnieje jeszcze jeden, tym razem niewidoczny „znak”, co stwarza zagrożenia, ale także pewne możliwości.

Zróbmy pewien eksperyment: postawmy kursor na końcu jakiegoś akapitu, za ostatnią kropką (możemy użyć klawisza End). Przyciśnijmy Shift i równocześnie klawisz Strzałka w prawo. Zaznaczyło się nam „coś” niewidocznego — to właśnie znak końca akapitu. Jeżeli ten znak usuniemy, możemy spodziewać się połączenia dwóch sąsiednich akapitów w jeden i przy tym przekazania stylów, jeżeli oba akapity różniły się formatowaniem. To pierwsza część doświadczenia.

A teraz druga: postawmy kursor w dowolnym akapicie i włączmy np. automatyczne wyliczanie (narzędziem o ikonie  ); na początku akapitu pojawi się jedynka z kropką. To dobrze. Załóżmy jednak, że chcemy, aby liczby numerujące akapit były np. czerwone półgrube. Nasza „jedynka” ma na razie taki sam format, jak reszta akapitu. Nie możemy po prostu włączyć pogrubienia, bo jedynka z kropką nie daje się nijak zaznaczyć, nawet gdy zaznaczymy cały wiersz, znaki automatycznego numerowania (wypunktowania tak samo) pozostają poza wyborem.

Jeżeli jednak przejdziemy na koniec akapitu i za pomocą „szyftu” i „strzałki” zaznaczymy niewidoczny znaczek końca akapitu, będziemy mogli go formatować poleceniem Czcionka tak, jak każdy inny znak. Różnica polega na tym, że wprowadzane tu zmiany formatu, kontynuując nasz przykład — pogrubienie i zaczerwienienie, będą się objawiały nie gdzie indziej, tylko na jedynce z kropką (i analogicznie: na znakach automatycznego wypunktowania). Pożyteczne, prawda? Mnie przydało się już wiele razy.

Dosyć tego obszernego wtrętu, dowiedzmy się  o opcjach polecenia Akapit naszego programu:

Polecenie Akapit znajdziemy w menu Format i w większości menu kontekstowych (tych uruchamia­nych prawym klawiszem myszy). Po jego włączeniu na ekranie ukazuje się dwuzakład­kowe pole dialogowe; jego obie zakładki przedstawiam na rysunkach (opisy opcji dotyczą Worda z pa­kietu Office XP, w innych wersjach mogą się nieco różnić).

pole Akapit

Na razie zostawimy w spokoju polecenie Tabulatory, a poleceniem Poziom konspektu nie zaj­miemy się w ogóle — odsyłam do podręczników Worda. Omówimy wszystkie pozostałe.

Wyrównanie określa sposób wyrównania tekstu: do środka, do lewego, prawego albo do obu margine­sów, co potocznie określa się mianem justowania. Polecenia sekcji Wcięcia najlepiej rozpatry­wać razem z obrazem poziomek linijki, jaką widzimy nad treścią wpisywaną na „kartę” strony tekstu:

linijka

Wybierając w polu dialogowym odpowiednie opcje lub wpisując liczby, uzyskujemy zmianę formatowa­nia akapitu powtarzaną następnie przez „języczki” na linijce. Podobnie manipulacja „języcz­kami” za pomocą myszy jest odwzorowana w polu dialogowym, jeśli je ponownie ujawnimy pole­ceniem Akapit.

Polecenie Od lewej ustawia wielkość wcięcia tekstu (wszystkich wierszy tego akapitu) na lewo od margi­nesu, podobnie działa polecenie Od prawej względem prawego marginesu strony.Sytuacja na lewej stro­nie linijki jest bardziej złożona, niż na prawej, bo mamy tu możliwość dodatkowego kształtowania wysunię­cia pierwszego wiersza akapitu: może on być wcięty ku prawej stronie (o tym za chwilę) albo wysunięty ku le­wej, przy czym — podkreślam — dotyczy to jedynie pierwszego wiersza.

Te cechy nadajemy wybierając odpowiednią opcję w polu Specjalnie, a wielkość przesunięcia wpisu­jemy w pole Co (do tłumacza programu: a dlaczego to pole nie nazywa się np. „O ile [należy wsu­nąć]”, tylko właśnie „Co”?).

Winien jestem jeszcze jedno uściślenie. Lewy dolny trójkątny „języczek” na linijce oraz opcja pola Specjalnie nazywają się Wysunięcie, co sugeruje regulację wysunięcia pierwszego wiersza, ale przecież to w obu kierunkach załatwia nastawa Pierwszy wiersz wraz z lewym górnym „języczkiem”! Lepiej byłoby, gdyby obie nastawy nazwać np. „wsunięcie wszystkich wierszy oprócz pierwszego”, bo tak naprawdę o to właśnie chodzi, a nie o żadne „wysunięcie”.

W sekcji Odstępy naszego pola dialogowego możemy regulować odległość między bieżącym akapitem a jego następcą i poprzednikiem. Jeżeli będziemy klikali w grociki strzałek pól Przed i Po, uzyskamy zmiany ze skokiem 6 punktów typograficznych (pamiętamy?). Będą to wartości dodatnie lub zero (albo nastawa Auto), gdyż nie można uzyskać odstępu ujemnego, w którym akapity zachodziłyby na siebie.

A teraz bardzo ważna rzecz: w pola Przed i Po możemy wpisywać dowolne wartości, także ułamkowe. Daje to nieograniczone możliwości łatwego formatowania odstępów między poszczególnymi fragmentami tekstu na stronie. Co ciekawe, choć nie znalazłem tej informacji w podręcznikach Worda, w oba pola można wpisywać wielkości wyrażone w jednostkach długości: milimetrach i centymetrach, byle tylko wpisać „mm” lub „cm” po liczbie! Proszę wypróbować. Wprawdzie po ponownym otwarciu pola dialogowego ukażą się odstępy przeliczone na punkty, ale to nic nie szkodzi — to, co programowi zadaliśmy, zostało wykonane.

W polu Interlinia możemy wybrać wielkość odstępu między wierszami (czyli właśnie wielkość interlinii), i to na kilka sposobów. Wiemy już, że domyślnie pojawia się tu ustawienie odstępów półtorakrotnych lub pojedynczych. Oprócz tego mamy do wyboru:

  • odstępy podwójne;
  • odstępy dokładnie o wielkość wpisywaną w pole Co;
  • odstępy przynajmniej o wielkość wpisywaną w pole Co;
  • odstępy wielokrotne.

Tu musimy sobie wyjaśnić, co oznacza odstęp pojedynczy, półtorakrotny lub podwójny. Gdy wrócimy do rozdziału o czcionkach, przypomnimy sobie, że drukujące oczko jest zawsze mniejsze od wielkości określającej stopień pisma (proszę porównać fotografię czcionki w pogadance 8).

Podobnie w tym przypadku, np. dla pisma 12-punktowego odstęp pojedynczy nie oznacza 12 punktów, lecz więcej. Można to sobie dla łatwego zapamiętania wyobrażać jako wiersze złożone z czcionek metalowych ułożonych jeden na drugim bez dodatkowego odstępu. W ten sposób łatwo też przyswoić sobie znaczenie określenia odstęp podwójny lub półtorakrotny, analogicznie: odstęp wielokrotny, przy czym ową krotność określamy w polu Co.

Po tym wszystkim zapamiętanie znaczenia określenia odstęp dokładnie o… jest już łatwe: po prostu ustalamy arbitralnie ten odstęp wyrażony w punktach, milimetrach lub centymetrach, i taki będzie zachowany.

Jeżeli jednak wprowadzimy tu liczbę mniejszą niż stopień pisma, możemy uzyskać efekt „nakładania” się akapitów, przy czym objawi się to poprzez obcięcie znaków. Czy to dobrze, czy źle — zależy od naszych zamierzeń. W każdym razie warto poeksperymentować.

Bardzo jest też przydatna nastawa odstęp przynajmniej o…, gdyż umożliwia zadanie edytorowi najmniejszego dopuszczonego przez nas odstępu międzywierszowego. Jeśli w wierszu zdarzy się element (znak, rysunek itp.) wyższy, wiersz zostanie opuszczony tak, by ten „olbrzym” w nim się pomieścił i jeszcze pozostał żądany odstęp. 

Najlepiej będzie, gdy za jakiś czas przeczytamy tę ramkę jeszcze raz i poeksperymentujemy trochę, bo chcę wygłosić krótki, lecz gorący apel:

zaprzyjaźnijmy się z sekcją Odstępy pola dialogowego polecenia Akapit!

W przeciwnym razie pozostaniemy długo na poziomie amatorskim i odstępy między wierszami będziemy uzyskiwać wciskaniem „entera”.

Po krótkim odpoczynku będziemy kontynuowali rozważania dotyczące akapitu

 

Dalej: 13. Dobry tekst – zasada czwarta: oznaczanie akapitów

Poprzednio: 11. Dobry tekst – zasada druga: obowiązkowo dzielimy wyrazy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Oto witryna przedstawiająca różności z mojego życia zawodowego i prywatnego, w tym bieżące działania i możliwości twórcze, jakich nabyłem w trakcie ponad dwudziestu lat pracy zawodowej. Moim zawodem jest telekomunikacja radiowa, a moim „narzędziem pracy” jest informatyka stosowana.

%d blogerów lubi to: