11. Dobry tekst – zasada druga: obowiązkowo dzielimy wyrazy

Domyślnie, jak wiemy, nasz procesor tekstu nie uaktywnia opcji stosowania dzielenia wyrazów (poloniści nazywają to przenoszeniem). Dlatego też, co także już wiemy, wielu użytkownikom nawet nie śni się, iż samoczynne podzielenie wyrazów jest możliwe. Chyba aż 95 procent tekstów, jakie spotkałem, nie miało podzielonego ani jednego słowa! Czy to objaw elegancji? Z pewnością nie.

Proszę popatrzeć na taką próbkę tekstu:

bez-dzielenia.png

Znacznie lepiej byłoby wydrukować ten tekst w taki sposób:

z-dzieleniem.png

Jeżeli komuś wydaje się, że zastosowałem jakąś sztuczkę, na przykład zagęściłem odstępy między znakami w drugiej próbce, to jest w błędzie. To raczej w pierwszym tekście samoczynnie objawiła się niemożność podzielenia wyrazów (zabroniłem tego Wordowi) i odstępy międzywyrazowe rozsunęły się nienaturalnie. Podkreślam — nienaturalnie.

A jeszcze gorzej, gdy w jednej linijce, zwłaszcza niezbyt długiej, znajdą się słowa-tasiemce:

tasiemce1

Jakież okropne dziury… Szczególnie źle wygląda to w wąskich szpaltach gazetowych, co czasami się widuje. Tymczasem podzielenie wyrazów od razu porządkuje wszystko:

tasiemce2

Oprócz zlikwidowania szpecących luk doprowadziliśmy do takiego zrównania szerokości odstępów (spacji) w obu wierszach, że nawet nikomu nie przyjdzie do głowy sprawdzać, czy są równe. Po prostu odnosimy wrażenie, że są równe, i tyle.

Wbrew temu, co napisałem przed chwilą odstęp a spacja to jednak nie to samo. Spacja jest jednym ze znaków zestawu zawartego we foncie komputerowym, o tyle szczególnym, że polegającym na pozostawieniu wolnego miejsca. Spacja ma jednak określoną szerokość, oprócz standardowej istnieją także spacje o innych szerokościach — takimi w naszej praktyce nie musimy się przejmować.

Można więc rozróżnić: spacja to niewidoczny znak, za pomocą którego w wierszu uzyskujemy odstęp między wyrazami.

Jak widać z przykładów zamieszczonych powyżej, szerokość odstępu, w przeciwieństwie do szerokości znaku spacji, nie jest zawsze jednakowa. Zależy od przyjętego sposobu wyrównywania treści w akapicie.

Przykłady dotyczące przenoszenia wyrazów, podobnie jak cały tekst tej książki, zostały złożone z wykorzystaniem akapitu wyjustowanego. Wybierając taki układ treści wydajemy edytorowi polecenie wyrównania jednocześnie do lewego i prawego marginesu. W druku większości dokumentów w naszej praktyce będziemy więc żądali, by takie wyrównanie odbywało się poprzez rozszerzanie odstępów międzywyrazowych. Byle bez naruszania estetyki składu.

Tu właśnie pojawia się problem zilustrowany na poprzednich próbkach tekstu, bowiem gdy zakazujemy przenoszenia wyrazów, Word nie jest w stanie ustawić odstępów na tyle niewielkich, by nie raziły.

Natomiast w składzie wyrównanym do lewego lub prawego marginesu wszystkie odstępy międzywyrazowe są jednakowe, przyjmując naturalną szerokość znaku spacji. W tym przypadku nie ma potrzeby „rozpychania” odstępów, gdyż wybierając wyrównanie tylko do jednego marginesu z góry zakładamy „postrzępienie” przy drugim. Edytorowi pozostaje więc próbować zmieścić na końcu wiersza kolejne słowo, a jeśli mu się to nie uda, po prostu przenosi je do następnego wiersza. Porównajmy nasze „rurki kapilarne” w dwóch wersjach (wyrównanie do prawego możemy pominąć, prawie nie zdarza się dla większych fragmentów tekstu):

teskt wyrównany1
tekst wyrównany do obu marginesów z włączonym przenoszeniem wyrazów
teskt wyrównany2
tekst wyrównany do lewego marginesu (bez przenoszenia, czyli dzielenia wyrazów)

No a teraz po porównaniu obu próbek tekstu pozostaje rozstrzygnąć, który sposób wyrównywania wydaje się nam estetyczniejszy do konkretnego celu. Nie może być tu żadnej reguły uniwersalnej.

Aby jednak nie zboczyć z tematu przenoszenia wyrazów, przemyślmy jeszcze jedną rzecz: czy w tekście wyrównanym do lewego marginesu należy dzielić wyrazy, czy nie? W powyższej próbce celowo nie podzielono żadnego słowa. I wiele profesjonalnych publikacji tak też czyni. Ale czy podzielenie słowa „elementu” w drugim wierszu od dołu nie poprawiłoby efektu nieco nadmiernego „postrzępienia” tekstu (lukę zaznaczyłem strzałą)?

Nie wiem tego. Proszę polegać w tej materii na własnym guście, który powoli, powoli kształcimy także i za pomocą lektury tej właśnie książki…

A jeżeli nie możemy się zdecydować — może lepiej wybrać wyrównanie obustronne?

Zdecydowana większość książek drukowanych w Europie stosuje druk wyrównany do obu marginesów, czyli wyjustowany. No tak, komputery to potrafią, a jak to się odbywało w dobie druku gorącego, ołowianego? Posłużmy się przykładem bardzo powszechnego przez około sto lat składu za pomocą linotypu.

Linotyp jest maszyną odlewającą od razu cały wiersz składu. Obsługujący linotyp składacz (czyli zecer) wprowadza tekst zupełnie tak samo, jak my na naszych klawiaturach. Mechanizm maszyny powoduje wysyłanie do aparatu odlewniczego mosiężnych matryc pobieranych z tzw. magazynu — co literka, to odpowiadająca jej matryca. Jednak naciśnięcie spacji powoduje „podesłanie” innego elementu w postaci odstępnika zawierającego ruchomy klin. Wszystkie matryce znaków i od­stępy są układane na odpowiednim łożu, tworząc formę wiersza składu, którą za chwilę wypełni się stopem drukarskim.

Tuż przed rozpoczęciem odlewu składacz uruchamiał proces „podbijania” klinów odstępowych, dzięki czemu matryce tworzące poszczególne wyrazy zostają (tym razem dosłownie) rozepchnięte, a cały wiersz wyrównany do obu marginesów i w takiej postaci odlany. Po skończonym odlewie matryce prowadzone przez specjalne nacięcia wracają do magazynu.

Natomiast w składzie ręcznym zecer uzyskuje odstępy za pomocą tzw. materiału ślepego lub inaczej justunku, to jest czcionek z pustym oczkiem, o wysokości mniejszej od zwykłej czcionki ze znakiem odbijającym. Aby uzyskać wyrównanie musi się posługiwać spacjami różnej szerokości.

To znaczy – tak było. Dziś to już historia.

W bardziej zaawansowanych pracach może pojawić się problem: w ogólności chcielibyśmy w składanym dokumencie używać (tego tak zachwalanego) przenoszenia wyrazów; jednak pewne partie tekstu z takiego czy innego powodu nie powinny mieć podzielonych słów. Wbrew pozorom takie sytuacje występują dość często.

Wówczas należy włączyć przenoszenie. Warto jednak odkryć kolejną przyjemną cechę Worda: umożliwia sterowanie przenoszeniem wyrazów na poziomie akapitu, właściwie nawet poszczególnych wyrazów. Aby wyłączyć podział słów w konkretnym akapicie lub ich grupie, proszę wybrać polecenie Format à Akapit (a najwygodniej po prostu Akapit z menu podręcznego — uwaga przy tabelach! tam brak w menu podręcznym tego polecenia), i na karcie Podziały wiersza i strony zaznaczyć opcję Nie dziel wyrazów. Odtąd w tak nacechowanych akapitach edytor żadnego wyrazu nie podzieli.

Proszę zapamiętać, że możemy wymusić podzielenie wyrazu w dowolnym miejscu. Niestety, także w takim, które jest zakazane przez słowniki poprawnościowe, ale na tego rodzaju błędy nic nie poradzimy — po prostu sprawdźmy, jeżeli nie jesteśmy pewni. Aby spróbować wymusić na edytorze „przełamanie” wyrazu do następnego wiersza postawmy znak kursora w żądanym miejscu, po czym naciśnijmy równocześnie Ctrl+‘-’ (aby nie było wątpliwości: znak łącznika, czyli minus, przy naciśniętym klawiszu Ctrl). Jeżeli tylko miejsce na to pozwala, Word podzieli wyraz zgodnie z naszym pragnieniem. Jeżeli nie ma miejsca, i tak znak dzielenia opcjonalnego zostaje zapamiętany, a przy ewentualnych zmianach w tekście będzie wykorzystany. Żeby się o tym przekonać, ujawnijmy znaki niedrukowane (niektórzy zawsze pracują z ujawnionymi, dla mnie jednak ma to więcej wad niż zalet), wystarczy kliknąć narzędzie oznaczone . Wprowadzony znak opcjonalnego podziału ma umowną postać „klamki”: ¬.

A teraz w drugą stronę: możemy czasem zabronić przenoszenia w miejscu, które dla programu jest zachętą do takiego działania ze względu na obecność łącznika albo pauzy czy półpauzy. Na przykład w słowie „34-letni”, jeżeli zbliżymy się zanadto do prawej krawędzi, mamy dużą szansę, że „34-” zostanie w jednym wierszu, a „letni” opadnie na początek następnego. Czasami takie podziały prowadzą do utraty czytelności. Aby temu zapobiec, nie wprowadzajmy znaku łącznika (‘-’), lecz tzw. łącznika nierozdzielnego. Gracznie wygląda tak samo, jednak nigdy nie będzie sugestią dla edytora, by w tym miejscu dzielić wyraz. Uzyskuje się go przez równoczesne naciskanie klawiszy Ctrl+Shift+‘-’. Przy okazji jest to niezłe ćwiczenie gibkości palców (oczywiście można wykorzystać obie ręce, ale to często zmniejsza tempo pisania).

Przyznaję, że te kombinacje klawiszy mogą się mylić — tu z „szyftem”, tam bez, do tego ten „kontrol”… Jednak już w trakcie składania pierwszego tekstu z wykorzystaniem opisanych tu technik nabędziemy wprawy i bezwiednie będziemy używać tych przydatnych udogodnień. Jestem przekonany, że tak będzie.

 

Dalej: 12. Dobry tekst – zasada trzecia: odstępy międzyliniowe i wszelkie inne

Poprzednio: 10. Dobry tekst – zasada pierwsza: nie rozkoszować się mnogością krojów pisma

Oto witryna przedstawiająca różności z mojego życia zawodowego i prywatnego, w tym bieżące działania i możliwości twórcze, jakich nabyłem w trakcie ponad dwudziestu lat pracy zawodowej. Moim zawodem jest telekomunikacja radiowa, a moim „narzędziem pracy” jest informatyka stosowana.

%d blogerów lubi to: